Informacje
czmiel z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę
Kategorie
cele.1
Znajomi
Moje rowery
Szukaj
Wykres roczny
Archiwum
- 2014, Sierpień.1.0
- 2014, Lipiec.15.0
- 2014, Czerwiec.20.0
- 2014, Maj.14.0
- 2014, Kwiecień.16.0
- 2014, Marzec.14.0
- 2014, Luty.4.0
- 2013, Wrzesień.2.0
- 2013, Sierpień.20.0
- 2013, Lipiec.15.0
- 2013, Czerwiec.12.0
- 2013, Maj.17.0
Stages po raz trzeci
d a n e w y j a z d u
Wczorajszy trening zostawił niemiłą niespodziankę. Ból w kolanie przy zginaniu w tak dobrze znanym sprzed roku miejscu. O tyle zadziwiające, że nie zmieniłem w ogóle pozycji, ani nic z tego typu kombinacji. Pierwsza myśl zatem - intensywność. Być może lewa noga nie lubi większej intensywności / nie jest przyzwyczajona jeszcze. Wszak zwiększyłem ostatnio znacznie objętość treningów. Zbyt szybko?76.36 km
0.00 km teren
02:43 h
28.11 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Druga myśl - pozycja. Ostatnie dwa dni jeździłem w innym stroju - śliskim. Powodował on zjeżdżanie na siodełku do przodu, przez co kolano zginało się bardziej niż zwykle. Niestety, moja obecna sztyca nie pozwala mi wypoziomować siodełka idealnie, przez co albo dusi mnie coś w jajka, albo zjeżdżam w stronę kierownicy.
Stąd też decyzja - trening w starym stroju o intensywności z ostatnich dwóch dni. Celem, oprócz samego treningu, było uważanie na pozycję. Efekt? Na chwilę obecną brak żadnych objawów. Będę dalej obserwował i nasłuchiwał, ale czyżby to była przyczyna? W każdym razie decyzja już zapadła. Kupuję porządną, karbonową sztycę. Nie ma innej opcji! Wstyd jeździć na czymś, czego nie można nawet wypoziomować.
Sam trening był dość wyczerpujący. Blisko 80 km, w tym dużo walki z wiatrem i 5 interwałów. Trochę przy nich
Teraz dzień przerwy. Później trzy treningi (środa, czwartek, piątek). Zjazd (weekend). Poniedziałek trening, wtorek luz, środa trening, czwartek wyścig.