Informacje

avatar

czmiel
z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę

Kategorie

cele.1  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czmiel.bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2014

Dystans całkowity:435.49 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:16:29
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maks. tętno średnie:143 (74 %)
Liczba aktywności:13
Średnio na aktywność:33.50 km i 1h 16m
Więcej statystyk

I co? Kaszelek!

Poniedziałek, 31 marca 2014 | dodano:31.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.00 km
0.00 km teren
01:01 h
28.52 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Długo mnie nie było. Zbyt długo. Z każdym dniem bez treningu czułem, jak moja forma spada. Co się zatem stało?

Z trenowania wykluczyła mnie choroba, a tak naprawdę nawet nie wiem co. Owszem, nie odleżałem dwa tygodnie temu kataru i gorączki, ale też bardzo szybko mi przeszło. Zdziwiłem się zatem, gdy po kilku dniach, w środę tydzień temu, wrócił kaszel i gorączka. Jak pisałem, zrobiłem przerwę do niedzieli. Tu był mój błąd. Okazało się bowiem, że objawy utrzymały się prawie do kolejnej niedzieli, czy wczoraj, a nie tej tydzień temu. W rezultacie spędziłem ten okres bezproduktywnie.

Wczoraj już było ok. Stwierdziłem zatem, że wóz albo przewóz. W niedzielę jest Sobótka, a ja nawet tempówek nie robiłem. Wsiadłem zatem dziś na rower w myśl zasady albo się rozłożę, albo wzmocnię. Godzinna jazda z dwoma mocnymi, 8-minutowymi fragmentami. Z jednej strony zatem nie tak ciężko, a z drugiej pamiętając, że nie byłem na rowerze od półtora tygodnia.

Obawiam się jednak, że mnie przewiało. Czułem jak się organizm wychładza na plecach, gdy mocniej zawiewało. Nie wiem czy w efekcie tego, czy raczej z racji braku treningu przez tak długi okres, po trenie pojawił się kaszelek... 

Zobaczymy jutro.

P.S. Trenażer do mnie wraca! Naprawiony! Na gwarancji! 
P.S.2. Garmin zeżarł dane treningu, endomondo się zawiesił!

Porozmawiajmy o sezonie - cele

Czwartek, 20 marca 2014 | dodano:20.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria cele
  d a n e  w y j a z d u
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Nie będę ukrywał, że przeżywam teraz najgorszy etap w całym dotychczasowym przygotowaniu do zbliżającego się sezonu. Teraz, w decydującym momencie, mój organizm postanowił zastrajkować. W zeszłym tygodniu zaczęło się od objawów grypy/przeziębienia. Te przeszły jednak szybko. Mogłem wrócić do treningu w zasadzie bez strat. Wówczas zepsuł się trenażer. Na domiar złego, wczoraj odpuściłem trening (i zarządziłem przerwę do końca tygodnia), bo nagle pojawił się kaszel. 

Nie mam zamiaru jednak ani rozpatrywać tego w kategoriach katastrofy, ani załamywać rąk. Po prostu muszę się dostosować.

Wykorzystując tę przerwę, postanowiłem jednak napisać o planach na najbliższy sezon. Plany te są o tyle trudne do ustalenia, że jest to w zasadzie mój pierwszy, konkretny sezon, do którego poważnie podchodzę. Spróbujemy jednak...

Ja jako kolarz:
1. Rzecz, nad którą muszę popracować w pierwszej kolejności to góry. Mimo budowy górala, ciężko mi jest na nawet najmniejszych hopkach. To jest absolutny priorytet, ponieważ ta zdolność blokuje mnie w pierwszej kolejności.
Cel: Poprawa jazdy w górach
Sposób realizacji: Przynajmniej raz w tygodniu trening "górski"
Miara: Czas na lokalnym podjeździe poprawiony o +/-25% - z 11 minut do 8:30
Termin: Sierpień 2014
Możliwe przeszkody: BRAK!

2. Technika i jazda w grupie. Nie wiem, czy to budowa ciała, czy brak techniki, czy jedno i drugie, tak czy siak, gdy jeżdżę to wiercę dupą i kiwam głową. Tracę energię i w jakiś pewnie sposób stwarzam zagrożenie. Zagrożenie stwarzam pewnie też z tego powodu, że nie miałem okazji jeździć w grupie tak często.
Cel: Poprawa techniki/jazda w grupie
Sposób realizacji: Core training + ustawki
Miara: Opinie innych, "samopoczucie" na rowerze
Możliwe przeszkody: Zawalone weekendy
Sposób rozwiązania przeszkody: Kolarskie czwartki w Poznaniu

Ja jako zawodnik:
Cel: Miejsca w 1/5 stawki kategorii wiekowej
Sposób realizacji: Ustalenie priorytetów na wyścigi nizinne
Miara: Podium :D
Możliwe przeszkody: Konkurencja

Do tego celu mam oczywiście wątpliwości. Zbyt wiele zmiennych ma na to wpływ. Dlatego właśnie traktuję ten cel jako absolutnie ważny, ale też taki, który nie wyznaczy, czy sezon był udany czy nieudany. Jeśli konkurencja będzie za mocna (co na pewno będzie miało miejsce w Road Maraton, ale chyba niekoniecznie w SuperMaratonach), to zaakceptuję wynik na który będzie mnie po prostu stać. 

No i się zjebało

Wtorek, 18 marca 2014 | dodano:18.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
13.00 km
0.00 km teren
00:35 h
22.29 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
A konkretnie zjebał... trenażer się zjebał. Spalił chyba. Napisałem już do sklepu, czekam jutro na odpowiedź, jak mam im dostarczyć w ramach gwarancji. 

Z planowanych 8 interwałów wykonałem ledwie 5. 5x2,5 czyli ledwie 12,5 minuty łącznie. Z planowanych 20. 

Wkurwiony.

Trzydniowa (nie)kuracja

Poniedziałek, 17 marca 2014 | dodano:17.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
24.00 km
0.00 km teren
01:00 h
24.00 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Ostatnie 3 dni były dość dziwne. W piątek, po ostatnim czwartkowym treningu nie czułem się już za dobrze. Niby nie źle, ale było gorzej niż w czwartek. Zmierzyłem sobie temperaturę - 37.4. Zastanowiłem się raz. Zastanowiłem się drugi raz. Nie poszedłem na trening. Z powodów zawodowych całą sobotę musiałem spędzić w Poznaniu. Z powodu studiów pół niedzieli musiałem spędzić w Poznaniu. A w międzyczasie? W międzyczasie się wyleczyłem. Nie wiem, czy to zmiana stylu życia na o wiele zdrowszy, czy zabójcze ilości polopiryny, ale pierwszy raz mój organizm tak szybko się obronił/wyleczył.

A dziś? Interwały SMSP 6x3. Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Na trenażerze jakoś ciężej się trenuje. Niby puls jest porównywalny, niby wszystko podobnie, a jednak nie. I nie chodzi mi o psychikę, a fizyczne zmęczenie. Czytałem gdzieś, że wiele osób odczuwa wysiłek na trenażerze jako większy niż w naturalnych warunkach, ale boję się, że może jednak nie dawałem z siebie wszystkiego na interwałach "w realu"? No ale przecież ani mocniej, ani szybciej jechać już nie mogę.

Szkoda, że miernik mocy jest dopiero w drodze... To wiele ułatwi.

Zasada szyi i chłodu - czyli trening w nieciekawych okolicznościach

Czwartek, 13 marca 2014 | dodano:13.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
34.07 km
0.00 km teren
01:12 h
28.39 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Już od rana wstałem wkurzony. Oto się bowiem obudziłem o godzinie 5 z bólem gardła i zawalonym nosem. No ładnie! Miałem nadzieję, że po godzinnej drzemce będzie lepiej. Nie było. Po pracy, o godzinie 4., zmierzyłem sobie temperaturę - nic. Pojechałem, zgodnie z zasadą szyi, która mówi, że jak długo objawy sięgają gardła, można odbyć trening.

I tu pojawił się problem. Jak się ubrać? 16 stopni! Czy ktoś oszalał? I bądź tu człowieku mądry. Zdecydowanie za ciepło na trzy warstwy, ale czy koszulka termo+koszulka kolarska wystarczą? Ostatecznie zdecydowałem się na tę opcję. Tu znów posłużyłem się kolejną zasadą, tym razem mówiącą, że rozpoczynając trening powinno być nam chłodno. Dzięki temu nie powinniśmy się przegrzać i, czego się najbardziej obawiałem, przepocić.

Ani się nie przepociłem, ani nie przegrzałem, a trening odbyłem na pełnych obrotach. O bólu gardła bardzo szybko zapomniałem. Pojechałem 5x3 i wróciłem do domu w już nie tak przyjemnej temperaturze.

Teraz czekam na reakcję organizmu. Mam nadzieję, że pozytywną.

Jeśli chodzi o pozycję - kręciło się przyjemnie. Jazda bez trzymanki zdaje się potwierdzać, że siodełko jest na prawidłowej wysokości, bo dupa się tak nie wierci. Dopiero po treningu coś tam jakby lewa noga w okolicy kolana/łydki zakwiczała. No ale może musi się przyzwyczaić. Albo będę musiał wrócić do starej pozycji.

Lekko, krótko i trochę inaczej

Środa, 12 marca 2014 | dodano:12.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
23.10 km
0.00 km teren
00:52 h
26.65 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Po małych modyfikacjach pozycji wyruszyłem dziś na godzinną przejażdżkę w drugiej strefie. Wygląda na to, że nowa wysokość siodełka i jego poziom dobrze będą mi służyć. Zobaczymy jak się będą nogi zachowywały jutro na interwałach. W planie 5x3. Będzie git.

Chyba zasłużyłem na odpoczynek...

Poniedziałek, 10 marca 2014 | dodano:10.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
80.00 km
0.00 km teren
03:04 h
26.09 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
133 HR avg( 69%)
m kcal
Dzisiaj jestem z siebie prawie dumny. Nie dlatego, że trening był jakiś ciężki. Wręcz przeciwnie, był mega lekki i wytrzymałem bez popuszczania wodzy fantazji.

Jak jednak pisałem - prawie. Wszystko spieprzył pod sam koniec kierowca tira, przez którego musiałem zjechać na pobocze, bo nie zauważył, że jadę na swoim pasie i wymusił pierwszeństwo, omijając roboty drogowe. Nic niebezpiecznego, po prostu chamstwo w czystej, wykrystalizowanej postaci. Od tego czasu już puls podniesiony - nie wiem czy ze zdenerwowania, czy też jechałem mocniej. 

Samą końcówkę, uciekając przed ciągnikiem, też pojechałem mocniej.

Nogi odczuły ostatnich pięć dni. Jutro laba, w środę godzina w 2./3. strefie. 

Z wiatrem i pod wiatr...

Niedziela, 9 marca 2014 | dodano:09.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
42.17 km
0.00 km teren
01:30 h
28.11 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
... ale zawsze na maksa. Dziś interwały 2(10x1). Myślałem, że będzie lżej. Chyba naprawdę już czas przestać myśleć. Skończyło się to bowiem tak, że na końcu nie miałem sił podjechać pod góreczkę, która prowadzi do domu.

Jutro ma być superciepło. Ja mam wolne (w pracy i treningu), ale chciałem zrobić 3 godzinki w dolnej strefie tlenu. Nie wiem jednak, czy to taki dobry pomysł... Zobaczę, jak się będę czuł. 

Odrobina matematyki

Sobota, 8 marca 2014 | dodano:08.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
35.00 km
0.00 km teren
01:19 h
26.58 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Myślałem, że dzisiejsze (o 40 sekund przecież krótsze!) interwały będą przyjemniejsze/bardziej znośne. Myślałem! Dłużyło się niemiłosiernie, bolało i kuło w płucach. No ale zrobiłem 8x2:05, wróciłem i żyję. Jutro 2(10x1)!

Hr nie podam. Pulsometr oszalał.

Zbyt płytkie (inter)wały

Piątek, 7 marca 2014 | dodano:07.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
37.85 km
0.00 km teren
01:23 h
27.36 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
143 HR avg( 74%)
m kcal
Dziś interwały już w terenie. Martwi mnie jednak tętno... Ciężko mi wejść w 5. strefę. Mięśnie nie mogą, jęzor na wierzchu, ale cyferki tego nie potwierdzają. Dziś 6x2:45. Jutro 8x2:05...