Informacje

avatar

czmiel
z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę

Kategorie

cele.1  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czmiel.bikestats.pl

Archiwum

Patetyczna antylopa

Sobota, 27 lipca 2013 | dodano:27.07.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
115.00 km
0.00 km teren
04:10 h
27.60 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Opowiem wam dziś historię. Będzie ona pełna patosu, bohaterstwa, potu i bólu. Czyli jak całe kolarstwo, jednakże po raz pierwszy w moim wykonaniu.

Pierwszy dzień tygodnia treningowego jest ciężki. Nogi niby są już wypoczęte, a jednak brakuje im świeżości, czy może bardziej rytmu. Z tego też powodu w planach było spokojnych 60 km po górkach.

I wtedy szok! Dziś ostatnia przejażdżka w górach, jutro trzeba wracać do domu! Ale jak to!? - Buntowałem się! - Ja przecież jeszcze nie wjechałem na Kahler/n Asten! Decyzja mogła być jedyna! Dzisiaj jest ten dzień!

Ale jak to!? - Buntował się mój organizm. - W tym upale! Nie było już jednak odwrotu. Decyzja zapadła. Decyzja, której skótki odczuwam do teraz! (na trzy godziny po treningu).

A jednak czułem się dobrze od początku. Ku mojemu zdziwieniu nogi pedałowały gładko, rytmicznie. Organizm miał zamiar sprostać zadaniu, które mu powierzyłem. Gdyby wtedy tylko już wiedział...

Około 40 km dowiaduję się, że moja trasa w Garminie jest zamknięta. Trzeba skorzystać z objazdu. Czułem się wyśmienicie, jadę! Widziałem, jak przemijają kolejne kilometry, nie wiedząc jednak, dokąd jadę. Mój Garmin 500 nie ma przecież map! Wiedziałem tylko, że zrobię więcej niż zakładane 104 km. I to po górach.

Byle pod górę! Brzmiała dywiza. Jeśli mam zdobyć drugi najwyższy (Kahler Asten jest o dwa metry niższy niż Langenberg) szczyt Nordrhein-Westfallen to droga mogła być tylko jedna i z pewnością prowadziła pod górę.

Wreszcie znak! Nie, nie od Boga! Drogowy! Kahler Asten! Jestem na dobrej drodze. Coś mnie jednak pokusiło i skręciłem za wcześnie, przez co musiałem zdobyć go częściowo pieszo. 700 metrów po dość stromej skalistej drodze w butach szosowych z rowerem pod pachą. Nic nie mogło mnie teraz powstrzymać!

Pytany o pierwsze wrażenie tam, na góze, do teraz odpowiadam to samo. Cholera, przecież prowadzi to asfaltowa droga! Drugie wrażenie już jest bardziej pozytywne i związane z widokami.

Wypijam więc dużą Colę w hotelu z wieżą widokową i zjeżdżam na dół. Po kilometrze przypominam sobie, że nie zrobiłem zdjęcia. Kto mi teraz uwierzy?!

Droga do domu była pod wiatr. A wiało cholernie. Niewzruszony tym jednak jadę dalej, na chwilę jednak zatrzymując się przed orszakiem ulicznym podczas jakiegoś wiejskiego święta. Naziści Dziadkowie ubrali się w jakieś stare zielone mundury i szli za czymś do złudzenia przypominającym gapę. Tylko swastyki na dole zapomnieli.

Na 80 km przypominam sobie drugą rzecz - przez całą drogę zapomniałem jeść. Zaabsorbowany zmienioną trasą i w ogóle wrażeniami nie sięgałem do mojej tylniej kieszonki z łakociami. Wciągnąłem więc żelik enduro, bo batonik by trochę wiecej czasu potrzebował. Wiedziałem już jednak...

Było za późno! Odcięło mnie jak gówniarza i ostatnie kilometry to była mordęga. Wiatr wzmagał się momentami, by mi jeszcze trochę podokuczać. Sku gnojek!

A jednak dojechałem. Nie dzwoniłem po odholowanie. Zacisnąłem zęby i pośladki i dymałem do domu. Co czuję? Radość. Wiedząc, że trasa się wydłuży, nie wiedząc natomiast o ile, zaryzykowałem i nie zawróciłem. I to po górach, które nie są moim żywiołem. Ból. Nogi bolą jak cholera.

Pytacie, czy zrobiłbym to jeszcze raz? Tak!

P.S. Dane z Garmina w połowie mi przepadły. Czas jest orientacyjny, dystans jednak nie.

P.S.2 Łączna (REALNA, a przynajmniej ta podawana przez Garmin) ilość podjazdów i zjazdów jest taka sama (trasa była tam i z powrotem) i wyniosła rekordowe dla mnie 1500! Wg GPSies i temu podobnych wynosiła jednak 2000.

P.S.3 Średnia temperatura 32 stopnie. Najwyższa 36, najniższa 29. Jechałem jednak dużo w słońcu.


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa pobie
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]