Informacje

avatar

czmiel
z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę

Kategorie

cele.1  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czmiel.bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2014

Dystans całkowity:989.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:35:00
Średnia prędkość:28.26 km/h
Liczba aktywności:15
Średnio na aktywność:65.93 km i 2h 20m
Więcej statystyk

Diabelska maszyna asfaltem plująca

Poniedziałek, 7 lipca 2014 | dodano:07.07.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
90.00 km
0.00 km teren
03:20 h
27.00 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Tak naprawdę w planach było coś zupełnie innego. A jednak pierwotny plan udało się wypełnić jedynie częściowo i wyszły jedynie 30-sekundowe sprinty pod górę na wysokim przełożeniu z celem osiągnięcia kadencji 80. Gdy miałem przejść (a w zasadzie, gdy dojechałem do lokalnych hopek) do części zasadniczej, czyli ośmiu 2-minutowych podjazdach na niskim przełożeniu, okazało się, że moją miejscówkę "zniszczyły" służby drogowe. Przyjechali z jakąś wielką maszyną plującą asfaltem. Ten się oczywiście poprzyklejał do opon i zaczął nawet wtapiać. Podziękowałem.

Obskoczyłem jeszcze dwie górki, ale żadna nie nadawała się do takich podjazdów. Albo miały wypłaszczenie, albo były zbyt krótkie (przeklinam Wielkopolskę!). Szybka zmiana planów i realizacja jutrzejszego planu. 3x10 minut, podczas których 15-sekundowe sprinty przeplatały się z piętnastoma sekundami odpoczynku. Bolało! Psychicznie i fizycznie.

Teraz czas coś wykombinować na jutro, skoro jutrzejszy plan już wypełniłem...

.

Niedziela, 6 lipca 2014 | dodano:06.07.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
27.50 km
0.00 km teren
01:06 h
25.00 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Takie tam rege na rowerze. 

No!

Piątek, 4 lipca 2014 | dodano:04.07.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
74.50 km
0.00 km teren
02:45 h
27.09 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Pierwszy tydzień tego cyklu nie był lekki. Zaczęło się od czasówki, która nie wyszła do końca jak miała. Raz, że za mocno ruszyłem, dwa, że liczyłem na ciut większy progres. Zaraz potem, następnego dnia najgorszy trening tego roku. Nic nie szło, nogi nie działały. Wciąż nie wiem, czy może faktycznie problemem nie był rozkalibrowany pomiar mocy, bo po treningu byłem nieźle zajechany. Jak jednak by nie było, te dwa dni poważnie naruszyły moje morale. Następnego dnia dowaliłem sobie tylko setkę, bez fajerwerków, chociaż lepiej niż dwa dni wcześniej.

Tym bardziej potrzebowałem zatem dnia przerwy, a po nim? Przełamanie. Trening z interwałami na progu, który wyszedł idealnie. Od deski do deski. Krótki, ale noga podawała aż miło. Następnego dnia dowaliłem SweetSpotami, sprintami i interwałami 135% FTP. Dziś wreszcie poprawiłem: 1x5 min (106-115% FTP), 6x3 min (120% FTP), 4x2 min (135% FTP).

W nagrodę zrobiłem sobie nawet kofibrejka. Co prawda nie takiego klasycznie szymonowego, bo bez kolarskich znajomych, ale za to z dziewczyną. Zasłużyłem.

Dzień przerwy, a pojutrze tylko active recovery.

Jest moc(no)

Czwartek, 3 lipca 2014 | dodano:03.07.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
70.20 km
0.00 km teren
02:19 h
30.30 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Oj ciężki był to trening, a do tego zawierał w sobie element zaskoczenia... W każdym razie, dzisiejszy trening oznaczony był kodem AC-W5. Cóż to znaczy? Godzinę w SweetSpocie z dziesięcioma 15-sekundowymi sprintami. I tu zaskoczenie, mija szóste powtórzenie, a Garmin pokazuje mi koniec. Sprawdzam, faktycznie, ustawionych jest tylko sześć powtórzeń. No to nic, włączam trening na nowo i jadę dalej, chociaż lekko poirytowany przerwą.

Zrobiłem jednak, co miałem i mogłem przejść do następnej części - dwuminutowych interwałów na mocy +/-135% z zaleceniem, żeby zrobić ich 8, ale jak się spadnie poniżej 122% to odpuścić. Zrobiłem sześć, przy siódmym przerwałem w połowie, bo moc już spadła poniżej rzeczonego progu. Już zresztą za szóstym powtórzeniem czułem bóle.

Tak samo, jak czułem i słyszałem strzelanie na piątej zębatce. Tylko na tej, żadnej innej. Pójdę zaś zobaczyć, co jest grane.

Śmietana

Środa, 2 lipca 2014 | dodano:02.07.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
52.08 km
0.00 km teren
01:47 h
29.20 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Oj potrzebowałem tego treningu po ostatnich treningach. Brakowało mi tego mentalnego wsparcia. Stąd też cieszy fakt, że (mimo iż miałem ograniczony czas) wszystko dziś ładnie wyszło. W planie 3x10 minut na progu. Można? Oczywiście, że można, bo to akurat żadne wyzwanie, ale cieszy fakt, że noga rewelacyjnie podawała. Wreszcie! Miło i przyjemnie! Dorzuciłem więc i czwartą "dziesiątkę" ;)