Informacje

avatar

czmiel
z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę

Kategorie

cele.1  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czmiel.bikestats.pl

Archiwum

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2013

Dystans całkowity:1027.44 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:33:16
Średnia prędkość:30.88 km/h
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:51.37 km i 1h 39m
Więcej statystyk

Ni pies, ni wydra...

Poniedziałek, 12 sierpnia 2013 | dodano:12.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
50.00 km
0.00 km teren
01:40 h
30.00 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Dzisiaj taki trening nie wiadomo co. Z jednej strony wczoraj miałem fajny i przyjemny rozjazd, z drugiej czułem, że dziś nie ma w ogóle świeżości. W związku z tym postanowiłem pierwszych 13 km przejechać iście spacerowym tempem.

Kolejnych 30 starałem się pojechać mocno. Udało się, chociaż nie wiem, czy to bardziej zasługa wiatru czy mnie. W lesie i tak byłem schowany, więc tam wynik jest chyba najbardziej miarodajny. Niemniej jednak na otwartych przestrzeniach średnia na jednym kilometrze potrafiła skoczyć nawet do 40 km/h.

Ciut ciężej zrobiło się już jadąc pod wiatr. Przeklęta niech będzie moja waga! Z 40km/h zrobiło się w pewnym momencie nawet 25 km/h. Czyli mniej więcej tyle, ile wynosiła prędkość wiatru w porywach.

No i wielki surprise, surprise! Dojeżdżam do domu, zsiadam z Corrateca i... pssssss. Strzeliła dentka. Szlag by to!

Rozjazd!

Niedziela, 11 sierpnia 2013 | dodano:11.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
36.00 km
0.00 km teren
01:14 h
29.19 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Wczoraj dorzuciłem do pieca, więc dzisiaj cel mógł być tylko jeden - rozjazd. Jestem z siebie poniekąd dumny, albowiem skutecznie udało mi się dziś hamować moje zapędy i nawet gdy wiatr wiał powyżej 15 km/h w plecy, nie dałem się ponieść mojej fantazji.

Jak jednak teraz myślę, mogłem odpuścić trochę bardziej z kadencją. Wyniosła dziś coś około 95. Trzeba było pojechać 90. Myślę, że nogi taki rozjazd przyjęłyby z o wiele większą radością.

Głupotą popisali się natomiast turyści, którzy postanowili spytać o drogę z auta, zrównując się ze mną tak, że mogłem złapać się za ich lusterko i prawie spychając mnie do rowu. Za to wczoraj fajnie mnie dwie obce mi panie dopingowały.

Szczyt?

Sobota, 10 sierpnia 2013 | dodano:10.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
100.50 km
0.00 km teren
03:07 h
32.25 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Myślę, że w tym sezonie już lepiej nie będzie. Oczywiście, nie skończył się on jeszcze, ale... lepiej już nie będzie. ;)

Wczoraj było mocnych 20 km. Naprawdę mocnych, a potem przyszedł ból kolana, zła pogoda i inne takie. Dzisiaj w planach była setka. Miała być lekka, a jednak... czułem się dobrze. Bardzo dobrze. Za dobrze?

Zaczęło się od śniadania. Dwie bułki z masłem czekoladowym + płatki owsiane. Do tego jakiś banan się przypałętał. Taki miks sprawił, że czułem się pełen energii i.. najedzony.

Idealne było też rozplanowanie wyżywienia w trakcie jazdy. Co 20 km, czyli odpowiednio 20, 40, 60, 80. Cztery batony zapewniły mi wystarczającą ilość węglowodanów.

Również jazda była bardziej niż zadowalająca. Zadowolony jestem przede wszystkim z walki z wiatrem. Nie poddałem się, wybiłem rytm i jechałem. Próbowałem pedałować najefektywniej jak potrafiłem, w efekcie czego jechałem nawet szybciej niż średnia.

W drugim akapicie spytałem, czy aby nie było za dobrze. Nogi mnie teraz bolą. Są zmęczone. Nie wiem sam, czy stawy, mięśnie, a może ścięgna?

Jutro rozjazd!

Pogoda. Kolano i inne zrządzenia losu

Piątek, 9 sierpnia 2013 | dodano:10.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.00 km
0.00 km teren
00:56 h
31.07 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Jakoś tak wyszło.

Wariat

Wtorek, 6 sierpnia 2013 | dodano:06.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
42.60 km
0.00 km teren
01:21 h
31.56 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Ok, miał być lekki, dwugodzinny rozjazd, a wyszło jak zawsze. Ściganie z nie wiem kim, nie wiem o co i dlaczego. Trochę mnie irytuje już, że tak ciężko mi wrzucić na luz. Nawet jeśli dziś się nie spinałem to tempo i tak było zbyt wysokie jak na piąty dzień dość ciężkiego tygodnia.

W planie były dziś 42 km, na które dałem sobie mniej więcej godzinę i czterdzieści minut. Pierwszych 5 km nawet jechałem takim tempem, jednak tylko z powodu wolniejszego kolarza przede mną, którego nie chciałem wyprzedzać przed zjazdem na moją trasę.

Gdy się jednak okazało, że jedziemy w tym samym kierunku przydusiłem trochę. Skutek? Średnia prędkość na następnych 5 km wzrosła o 3 km/h. Później już takich szaleństw nie było, ale lekko też nie.

Miało być 6 dni jazdy, ale będzie chyba 5. Skłania mnie do tego kilka rzeczy. Wciąż dające o sobie znać kolano, któremu by się przydały dwa dni przerwy. Dodatkowo ostatnie dni nie były lekkie. Nawet jeśli dystanse nie powalały, to średnie tętno powyżej 160 mówi samo za siebie. Proces przestawiania się na wyższą kadencję nie jest prosty, acz opłacalny.

Jutro podejmę decyzję.

Projektant amator

Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 | dodano:05.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
75.50 km
0.00 km teren
02:25 h
31.24 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Nie będę ukrywał, że ciężko się dziś jechało. Gratulacje składam na ręce projektanta dzisiejszej trasy (mnie), który tak sprytnie zaplanował "wycieczkę", że 2/3 trasy jechałem pod wiatr. Nie będę tu ściemniał, że był to nie wiem jaki wmordęwiatr. Był to raczej powiew 10 km/h, zbyt lekki by ochłodzić, a wystarczająco mocny by wkur.. zdenerwować.

Tyle.

Inter! Wały!

Niedziela, 4 sierpnia 2013 | dodano:04.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
42.14 km
0.00 km teren
01:28 h
28.73 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
W nocy lało tak, że zastanawiałem się, czy dziś w ogóle wyruszę. A jednak! Gdy tylko zobaczyłem, że warunki nie sprawiają zagrożenia, podjąłem decyzję - jadę! Gdy dodatkowo zaczęło się rozjaśniać, stwierdziłem nawet, że jadę pierwszym rowerem, a nie treningowym.

Mimo wszystko pogoda dosyć niepewna, więc wybór mógł być tylko jeden - interwały. Mam tu w pobliżu całkiem fajną, prostą drogę. Długość 4 km, a do tego mały ruch. Czego chcieć więcej? Może odrobiny cienia, ale to by było już zwykłe wygodnictwo.

Zrobiłem zatem 10 dwuminutowych powtórzeń z adekwatnymi przerwami. Po pierwszych trzech błagałem, by się skończyło. Ba, zastanawiałem się nawet czy dam radę zrobić ich 10! Po szóstym stwierdziłem, że tylko cipki odpuszczają i jechałem dalej.

Warto było! To był mój pierwszy zaplanowany z Garminem trening. Końcowa melodyjka była niczym najlepsza symfonia. Miód dla moich uszu!

Pasażer na gapę

Sobota, 3 sierpnia 2013 | dodano:03.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
41.00 km
0.00 km teren
01:15 h
32.80 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Miałem już muchę na ramie, która zdobywała ze mną szczyt. Dziś na gapę postanowiła się zabrać stonka... Towarzyszyła mi może przez 3 km i zniknęła. Mam nadzieję, że dobrze dotarła do domu.

Co do mojego wyjazdu? Dziwne mam wrażenia. Z jednej strony narzuciłem dość mocne tempo od początku, z drugiej strony coś we mnie pękło w pewnym momencie i ciężko się jechało. Możliwe, że to przez fakt, iż miasto mijane po drodze wybiło mnie z rytmu. Możliwe też, że jestem po prostu dupa.

Wczoraj w trakcie jazdy, jak już pisałem nie czułem nic. Później jednak kolano zaczęło boleć. Postanowiłem dziś podnieść siodełko. Zobaczymy, jak organizm na to zareaguje.

No!

Piątek, 2 sierpnia 2013 | dodano:02.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
44.00 km
0.00 km teren
01:21 h
32.59 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Nie skłamię, mówiąc, że tak dobrze to mi się dawno nie jechało. Wypad w góry zrobił swoje. Lokalne wzniesienia zdają się być niezłym żartem. Tak zabawnym, że aż śmieję się, je pokonując.

Może tempa nie zwiększyłem jakoś znacznie, ale... poprawiłem się technicznie. Nie jadę tak twardo. Jadę solidnie, ale nie tak, że po podjeździe nogi mam jak z waty. Ogólnie zresztą zwiększyłem średnią kadencję o 10! Duża zmiana na plus, chociaż kosztem średniego tętna.

Nogi wciąż są jednak słabe. Mam wrażenie, że cały mój postęp zawdzięczam inwestycjom (porządne pedały szosowe, bgfit itd.), poprawieniu techniki (wzrost kadencji, podjazdy) i kondycji. Mięśnie to najwolniej rozwijający się element mnie. Jest tu jeszcze baaaardzo dużo do zrobienia. Ale to dobrze! Będzie co robić w zimie.

Aaaa... byłbym zapomniał. Dziś nie bolało mnie absolutnie nic! Ani przez moment!

Zmoczona antylopa

Czwartek, 1 sierpnia 2013 | dodano:01.08.2013 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
42.00 km
0.00 km teren
01:28 h
28.64 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Chciałem zakończyć moje jednoosobowe górskie zgrupowanie jakimś solidnym, porządnym wyjazdem. Pogoda pokrzyżowała jednak plany i wyszło jak wyszło. W radiu obiecywali, że deszcz nie będzie padał. W takim razie musiało na mnie spaść gówno...

Dystans jest jaki jest, czas podobnie. Na zjazdach w deszczu nie czułem się zbyt pewnie i mimo, że było ich sporo i na dobrą sprawę szło tu wykręcić spokojnie AVS 30, to jechałem ostrożnie. Wypad bez historii.

Chciałem jednak jeszcze podsumować cały wypad w górskie tereny. Było dobrze! Miałem swoje obawy, lecz się one nie potwierdziły. Oczywiście, przez ten jeden wypad nie stałem się nagle góralem, ale chyba poprawiłem się w podjazdach. Zobaczymy, jak będzie w domu, na stosunkowo płaskim terenie z niewielkimi hopkami. Z obecnej perspektywy, śmiesznie niewielkimi. Jestem bardzo ciekaw, czy podjadę je lepiej.