Informacje

avatar

czmiel
z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę

Kategorie

cele.1  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czmiel.bikestats.pl

Archiwum

Regeneracja

Wtorek, 24 czerwca 2014 | dodano:24.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.30 km
0.00 km teren
01:00 h
29.30 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Miała być aktywna regeneracja, a wyszło ciut mocniej. Niemniej jednak pokręciłem z kumplem, to i jakoś inaczej minęło. Ogólnie jednak wszystko ok.

Tak w ogóle sporo ostatnio przemyślałem w kwestii mojego kolarstwa. Ciekawe jakie będą efekty.

II Grodowiecki Pielgrzym, czyli masakra na dwóch rundach

Sobota, 21 czerwca 2014 | dodano:21.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
55.20 km
0.00 km teren
01:28 h
37.64 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Będzie tylko 55 km, myślałem. Nawet nie poczuję, myślałem.

A jednak Grodowiecki Pielgrzym dał mi w kość. Już od początku niezły ogień. Czołówka pojechała, że tyle ich widziałem i w zasadzie już od pierwszych kilometrów kręciłem z grupą, z którą miałem być już do końca. Współpracę oceniam średnio. Z jednej strony jechaliśmy niby po zmianach, z drugiej zaś kilka osób szarpało i nie ustawiało się adekwatnie do wiatru. W efekcie tego zamiast odpoczywać, gdy się na zmianach nie było, tak naprawdę trzeba było gonić. Od siebie chciałem też dać więcej, niż dałem.

Na hopkach ok, chociaż na drugiej rundzie musiałem już wstać z siodła, czego nie za bardzo lubię. O wiele bardziej jednak wolę kręcić miękko. Brakowało już jednak energii. Nie wiem zresztą, jak to możliwe, ale ssanie w żołądku poczułem już po pierwszych 15 km. Niby makaronik wszedł, owsianka od rana, a jednak. Przyjemnie nie było. To zdanie, zresztą, tyczy się całego wyścigu. Jakoś strasznie ciężko dziś było. Chyba nie doceniłem trasy i masakrycznego wiatru, albo też przeceniłem siebie. Pewnie obie opcje po trochu.

Co do samego Pielgrzyma - rewelacja. Organizacja, pakiet startowy, posiłek. Wszystko mi się podobało. 

PS. czas się wreszcie uczyć na błędach!

Przed Grodowieckim

Piątek, 20 czerwca 2014 | dodano:21.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.00 km
0.00 km teren
01:08 h
25.59 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Krótko, lekko, przed Grodowicami.

Lokalna ustawka

Czwartek, 19 czerwca 2014 | dodano:19.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
132.00 km
0.00 km teren
04:16 h
30.94 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
No, zgodnie z zapowiedzią przyszedł czas na integrację z lokalnym środowiskiem. Spokojnie więc pokręciłem 15 km do Wolsztyna, gdzie na stacji już całkiem sporo osób czekało. Kilka jeszcze dojechało i uzbierała się ekipa 20-25 osób.

Ruszamy zatem i już od początku lekko nie ma. Wielkiej spiny też nie, ale miałem nieprzyjemność jechania po stronie bocznego wiatru. Ogólnie zresztą przez większość czasu, jeśli miało wiać z boku, to ja właśnie po tej stronie jechałem. Ktoś musiał przecież, a głupio zmieniać sobie strony w pociągu wg uznania na lokalnej ustawce. 

Pierwsza hopka i wiara szaleje, ktoś tam pociągnął, trochę się porwało. Druga i to samo. Gdzieś tam jeszcze poszła niby ucieczka i nagle wcale nie było tak spokojnie, jak wszyscy zapowiadali. Wszystko po chwili się jednak uspokoiło, by wreszcie dojechać do Zaborówca. 

A tam? Ucieczka tuż przed podjazdem, na którą się nie załapałem. Nie wiem w sumie, dlaczego nie zareagowałem od razu, a jak już ruszyłem z korby, to było za późno. W Zaborówcu jechałem zatem spokojnie swoje, niewiele ponad progiem. Zaraz potem był sklep, więc ekipa i tak się połączyła.

Dalej już było trochę szarpania, trochę walki z wiatrem, ale w granicach normy. W pewnym momencie ktoś tam odpadł i kolejny sklep. Niektórzy narzekają powoli, mówią, by na nich nie czekać. Morale kilku opadło. Jedziemy dalej, przez jakiś czas dbając, by nikt nie odpadł. Jak jednak poszedł ogień, to sporo osób zostało. Trzymałem się długo, ale przegapiłem moment, gdy koleś przede mną stracił koło, w efekcie czego spłynąłem na ostatnich 400 metrach. 

W Rakoniewicach podzieliliśmy się na tych jadących do Nowego Tomyśla i tych do Wolsztyna. Tu tempo już spokojne, wręcz żółwie. No a z Wolsztyna już do domu.

Świetny trening, wysokie TSS i sporo nauki. Kontakty nawiązane, nogi zmęczone. Wszystko super.

Dorzucam do pieca...

Wtorek, 17 czerwca 2014 | dodano:17.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.00 km
0.00 km teren
00:57 h
30.53 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
...choć to taka tam dosypka raczej niż "porządny" trening. Z drugiej strony IF wskazało 0.98, czyli jak na trening to bardzo wysoko. Zdaję sobie sprawę, że wczoraj pisałem coś tam o odpoczynku. Dziś jednak, nogi czuły się wyjątkowo dobrze, o wiele lepiej niż wczoraj po niedzielnym treningu. Czując więc jakąś tam świeżość, widząc słoneczko za oknem i mając godzinkę do zagospodarowania, postanowiłem ruszyć na trening.

A cóż takiego na nim? 15 minut kręcenia, pół godziny w wysokich pułapach strefy tempo, podczas których co dwie minuty robiłem 30-sekundowe sprinty (wyszło ich 13) i wreszcie 15 minut rozjazdu. Tak się uzbierała godzinka z mocnymi trzydziestoma minutami. Krótko, acz intensywnie, więc mam nadzieję, że weszło w nogi. A teraz? Teraz już naprawdę odpoczynek.

Pozamiatany

Poniedziałek, 16 czerwca 2014 | dodano:16.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
76.00 km
0.00 km teren
02:39 h
28.68 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Diabelski pomysł jawił się od wczoraj w mojej głowie. Dać sobie ostro w kość i zrobić dwa dni przerwy. W czwartek lokalna ekipa robi grupową przejażdżkę, na której bardzo chcę być, bo czas wreszcie się zintegrować ze środowiskiem. W sobotę z kolei start, więc tak trochę wszystko dupnie wypada. Stąd też plan: niedziela, poniedziałek - mega mocno; wtorek, środa - odpoczynek; czwartek - grupa; piątek - lekko przed sobotą i wreszcie w sobotę wyścig.

Co zatem dziś robiłem? 

24 minuty w strefie tempo (w tym sześć 20-sekundowych sprintów),
4x2 minuty pod górkę przy FTP +125% i niskiej kadencji (powtórka z wczoraj),
32 minuty w strefie tempo (w tym osiem 20-sekundowych sprintów),
5x2 minuty przy FTP +115%

Tak, jak teraz patrzę, to nie wygląda to tak strasznie. Tymczasem całkowicie mnie to pozamiatało...

Przerwa!

Hop, hop, hop po hopce

Niedziela, 15 czerwca 2014 | dodano:15.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
67.50 km
0.00 km teren
02:24 h
28.12 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Dwa dni przerwy minęły. Czas do pracy. Dziś od 6:30 start... na uczelnię. Zajęcia wyjątkowo krótkie i o 12:30 byłem w domu. Poczekałem do Criterium du Dauphine, by się przygotować mentalnie na trening górski i heja niczym Contador za Talanskim. 

Zaczęło się od 2x10 min docelowo w SweetSpocie. Docelowo, bo ciężko jest jednak zmieścić się w tych 5%. Ostatecznie weszło fajnie w średniej, ale w terenie ogólnie trudno wytrzymać w takim przedziale. Potem 8 powtórzeń na górkach po dwie minuty. FTP na poziomie +125%, a do tego niska kadencja. Jestem ciekaw, jaka będzie reakcja kolan. Mam nadzieję, że żadna. 

Skończyłem tak, jak zacząłem. 2x10 minut SweetSpot i heja do domu...

Szybki strzał

Czwartek, 12 czerwca 2014 | dodano:12.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.00 km
0.00 km teren
00:57 h
30.53 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
W sobotę zaliczenie, więc i treningi ostatnio krótkie. Dziś już ostatni, bo czas nauki coraz dłuższy. Jutro wcale. Dzisiejsze menu wyglądało ciut inaczej, ale roboty drogowe troszku pokrzyżowały mi plany. Miało być 3 x 10 min, gdzie podczas każdego interwału byłyby 3 sprinty. Tak, żeby nogi pamiętały o równej mocy na progu, a do tego domieszka strzałów.

A wyszło? W sumie udało się zrobić tylko dwa powtórzenia, potem to już była szarpanina i walka z robotami drogowymi i wiatrem. W rezultacie mamy bardzo dziwny, godzinny trening (czy tak to na pewno nazwać?) ze średnią mocą na poziomie 82% FTP (i to wliczając rozgrzewkę i rozkręcenie)

Już widzę, jak wygrywam...

Środa, 11 czerwca 2014 | dodano:11.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
49.70 km
0.00 km teren
01:43 h
28.95 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Hoho, dziś to się zrobiło profesjonalnie. W planie Race-Winning Intervals. Brzmi nieźle, wygląda nieźle i wchodzi w nogi też nieźle. A cóż to takiego? Zaczyna się lajtowo, 5 jednominutowych powtórzeń z kadencją +110. Chwila odpoczynku i... 5-8 (ja zrobiłem 6) pięciominutowych interwałów:

30-45 sekund sprintów z utrzymaniem mocy 200-300% FTP
4 minuty 100-110% FTP
15-sekundowy strzał +200% FTP

Na koniec miało być jeszcze 8 minutowych powtórzeń na wysokiej kadencji, ale wiatr mi pokrzyżował plany i za szybko wróciłem do domu. Było tylko 5. 

Hoho, już widze jak wygrywam. :D

Przyjemne interwałowe kręcenie...

Wtorek, 10 czerwca 2014 | dodano:10.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
45.60 km
0.00 km teren
01:38 h
27.92 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Wczoraj postanowiłem dać nogom odpocząć. Chyba, mimo wszystko, zasłużyły. Dziś już jednak powrót na rower i od razu z grubej rury: 
- 1 x 5 min (106-115% FTP)
- 6 x 3 min (120% FTP)
- 4 x 2 min (135% FTP)

Ku mojemu zdziwieniu kręciło się wyjątkowo dobrze. Nogi bardzo świeże, nic nie bolało, nic nie kuło, za to bardzo przyjemnie kończyło się kolejne interwały.

Jeden tylko problem - technologia zawiodła. Z jakiegoś powodu momentami pomiar mocy drastycznie spadał, jak gdyby łączność nie stykała. Wymienię baterię i zobaczymy.