Informacje

avatar

czmiel
z miasta Wolsztyn
8194.47 km wszystkie kilometry
0.00 km (0.00%) w terenie
14d 04h 46m czas na rowerze
24.05 km/h avg
0 m suma w górę

Kategorie

cele.1  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czmiel.bikestats.pl

Archiwum

Zasada szyi i chłodu - czyli trening w nieciekawych okolicznościach

Czwartek, 13 marca 2014 | dodano:13.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
34.07 km
0.00 km teren
01:12 h
28.39 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Już od rana wstałem wkurzony. Oto się bowiem obudziłem o godzinie 5 z bólem gardła i zawalonym nosem. No ładnie! Miałem nadzieję, że po godzinnej drzemce będzie lepiej. Nie było. Po pracy, o godzinie 4., zmierzyłem sobie temperaturę - nic. Pojechałem, zgodnie z zasadą szyi, która mówi, że jak długo objawy sięgają gardła, można odbyć trening.

I tu pojawił się problem. Jak się ubrać? 16 stopni! Czy ktoś oszalał? I bądź tu człowieku mądry. Zdecydowanie za ciepło na trzy warstwy, ale czy koszulka termo+koszulka kolarska wystarczą? Ostatecznie zdecydowałem się na tę opcję. Tu znów posłużyłem się kolejną zasadą, tym razem mówiącą, że rozpoczynając trening powinno być nam chłodno. Dzięki temu nie powinniśmy się przegrzać i, czego się najbardziej obawiałem, przepocić.

Ani się nie przepociłem, ani nie przegrzałem, a trening odbyłem na pełnych obrotach. O bólu gardła bardzo szybko zapomniałem. Pojechałem 5x3 i wróciłem do domu w już nie tak przyjemnej temperaturze.

Teraz czekam na reakcję organizmu. Mam nadzieję, że pozytywną.

Jeśli chodzi o pozycję - kręciło się przyjemnie. Jazda bez trzymanki zdaje się potwierdzać, że siodełko jest na prawidłowej wysokości, bo dupa się tak nie wierci. Dopiero po treningu coś tam jakby lewa noga w okolicy kolana/łydki zakwiczała. No ale może musi się przyzwyczaić. Albo będę musiał wrócić do starej pozycji.

Lekko, krótko i trochę inaczej

Środa, 12 marca 2014 | dodano:12.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
23.10 km
0.00 km teren
00:52 h
26.65 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Po małych modyfikacjach pozycji wyruszyłem dziś na godzinną przejażdżkę w drugiej strefie. Wygląda na to, że nowa wysokość siodełka i jego poziom dobrze będą mi służyć. Zobaczymy jak się będą nogi zachowywały jutro na interwałach. W planie 5x3. Będzie git.

Chyba zasłużyłem na odpoczynek...

Poniedziałek, 10 marca 2014 | dodano:10.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
80.00 km
0.00 km teren
03:04 h
26.09 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
133 HR avg( 69%)
m kcal
Dzisiaj jestem z siebie prawie dumny. Nie dlatego, że trening był jakiś ciężki. Wręcz przeciwnie, był mega lekki i wytrzymałem bez popuszczania wodzy fantazji.

Jak jednak pisałem - prawie. Wszystko spieprzył pod sam koniec kierowca tira, przez którego musiałem zjechać na pobocze, bo nie zauważył, że jadę na swoim pasie i wymusił pierwszeństwo, omijając roboty drogowe. Nic niebezpiecznego, po prostu chamstwo w czystej, wykrystalizowanej postaci. Od tego czasu już puls podniesiony - nie wiem czy ze zdenerwowania, czy też jechałem mocniej. 

Samą końcówkę, uciekając przed ciągnikiem, też pojechałem mocniej.

Nogi odczuły ostatnich pięć dni. Jutro laba, w środę godzina w 2./3. strefie. 

Z wiatrem i pod wiatr...

Niedziela, 9 marca 2014 | dodano:09.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
42.17 km
0.00 km teren
01:30 h
28.11 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
... ale zawsze na maksa. Dziś interwały 2(10x1). Myślałem, że będzie lżej. Chyba naprawdę już czas przestać myśleć. Skończyło się to bowiem tak, że na końcu nie miałem sił podjechać pod góreczkę, która prowadzi do domu.

Jutro ma być superciepło. Ja mam wolne (w pracy i treningu), ale chciałem zrobić 3 godzinki w dolnej strefie tlenu. Nie wiem jednak, czy to taki dobry pomysł... Zobaczę, jak się będę czuł. 

Odrobina matematyki

Sobota, 8 marca 2014 | dodano:08.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
35.00 km
0.00 km teren
01:19 h
26.58 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Myślałem, że dzisiejsze (o 40 sekund przecież krótsze!) interwały będą przyjemniejsze/bardziej znośne. Myślałem! Dłużyło się niemiłosiernie, bolało i kuło w płucach. No ale zrobiłem 8x2:05, wróciłem i żyję. Jutro 2(10x1)!

Hr nie podam. Pulsometr oszalał.

Zbyt płytkie (inter)wały

Piątek, 7 marca 2014 | dodano:07.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
37.85 km
0.00 km teren
01:23 h
27.36 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
143 HR avg( 74%)
m kcal
Dziś interwały już w terenie. Martwi mnie jednak tętno... Ciężko mi wejść w 5. strefę. Mięśnie nie mogą, jęzor na wierzchu, ale cyferki tego nie potwierdzają. Dziś 6x2:45. Jutro 8x2:05...

Spokojna, druga strefa

Czwartek, 6 marca 2014 | dodano:06.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
29.00 km
0.00 km teren
01:05 h
26.77 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Nie ma co się rozpisywać... 

Jedno zdjęcie... (2)

Wtorek, 4 marca 2014 | dodano:04.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
18.80 km
0.00 km teren
00:45 h
25.07 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Podobnie jak wczoraj, ale w innej konstelacji. Wieżyczki dzisiaj nie tak ładne. Wnikliwe oko zauważy jednak, że w międzyczasie podnosiłem nachylenie terenu. Tacx próbował mnie bowiem oszukać i ułatwić trening, bo jakoś lżej się nagle w międzyczasie kręciło. Ja mu dam! Nie ma opierdalania!

P.S. muszę wrócić do makaronu przed treningiem, bo dosłownie głodnieję...

Jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów

Poniedziałek, 3 marca 2014 | dodano:03.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
15.00 km
0.00 km teren
00:42 h
21.43 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Poza tym nie mam sił pisać więcej. Poza tym dzisiaj jeszcze core workout!

Koniec regeneracji

Niedziela, 2 marca 2014 | dodano:02.03.2014 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
54.50 km
0.00 km teren
02:01 h
27.02 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
139 HR avg( 72%)
m kcal
Miało być 1,5-2h. Były dwie z haczykiem. Dobrze mi to zrobiło. Zarówno dla samopoczucia jak i organizmu. Chociaż nie wiem, czy nie było jednak trochę zbyt mocno. Miała być druga strefa i owszem była, ale załapałem się w jej górny pułap. Zakładam jednak, że z racji tygodnia mimo wszystko luźniejszego, puls jest ciut wyższy dla takiego samego wysiłku w porównaniu do "normy". Ciężko dziś się kręciło jeśli chodzi o puls, bo lubił sobie "podskoczyć". Niemniej jednak nie czułem zmęczenia jako takiego. Być może efekt ten jest poniekąd spowodowany faktem, że o 6 wstałem na uczelnię, o 15 wróciłem, a o 15:30 siedziałem już na rowerze.

Niniejszym kończę tydzień regeneracyjny. Jutro interwały SMSP!

Boję się.